
Zawiedzeni? Rozczarowani? Wściekli? Zażenowani?
Trudno. Co było nie wróci. Olsenki lubię i szanuję, jednak trudno wymagać od 15-latki regularnego wielbienia jakiejś średniego formatu gwiazdki. Może te słowa mocno was dotknęły, ale strasznie się zmieniłam i co innego jest teraz dla mnie ważne, niż wtedy gdy w wieku 13 lat zakładałam tego bloga. Chcę tu opisywać moje myśli, spojrzenie na świat, rozterki, kłopoty, radość i szczęście. Mam nadzieję, że w komentarzach zamiast bluzgać postaracie się mnie zrozumieć. Jednak to co zrobicie zależy tylko od was, w końcu mamy WOLNOŚĆ SŁOWA...
Nie mogę się już doczekać. Mam nadzieję, że wszystko dobrze pójdzie i w przyszłym tygodniu chociażby na parę chwil będę miała Martuś tylko dla siebie. Może to dziwne, że tak się zżyłam z kuzynką. Kimś kto do niedawna był tysiące km stąd, ale po tym niesamowitym obozie ciężko mi bez niej żyć. W końcu wszystko przeżywałyśmy tam razem, chociaż pod koniec poznałyśmy już tylu nowych znajomych.
Szczerze mówiąc to nie ma co ściemniać. Poprostu brakuje mi bratniej duszy, z którą mogę iść na piwo i pogadać. Co prawda mam tu przyjaciółkę, która nie jest abstynentką, ale to nie jest to. Mam zasrane kumpele z kl, ale po co pić z kimś, kogo ani trochę się nie lubi?!
Ostatnio czuję się chyba poprostu samotna. Mam znajomych, najlepszą kumpelę. Ale to nie jest to. Brakuje mi fajnego faceta. Cholernie mi brakuje. Ale jednocześnie nie robię nic, żeby kogoś znaleźć. Czuję, że to będzie pojebany rok.
Może czuję się samotna też z powodu przeprowadzki? W końcu teraz niby jest lepiej, bliżej centrum, ale jednocześnie dalej od bliskich mi osób, miejsc...
To wszystko jest jakieś pojebane. Cholernie pojebane. Może w końcu pojawi się ktoś, kto zmieni moje spojrzenie na świat? Oby.